niedziela, 17 lutego 2013

Ciężkie poranki

Wstaje sie, wylazi z wyra, jest zimno, ciemno, jakos tak ogolnie nie halo, nie teges.
Cos sie nieprzytomnie na siebie zaklada, nastawia sie herbate, odgrzewa sie sniadanko, konsumuje, przeglada sie plecak, rower, ubranko, zaklada sie cos bardziej cieplego i sie wylazi w cala ta zime.
Jak na luty - nie jest zle. ale jednak, zima jest.
Komu w droge, temu czas - wyrusza sie.
Zamiast sie polozyc w pozycji embrionalnej i podkulic ogon w cieplym lozku.
wrrr...
Pierwsze ruchy nogami,  buty z wczoraj sa jeszcze lekko mokre, ale kolka sie kreca, rowerek skrzym ale powoli sie rozpedza - jedziesz do calej tej roboty.
Potem - zalogowac sie do pda, zglosic sie do dyspozytora, dostac zlecenia i - wbijasz się jak nóż w masło w cala to prace, Warszawe, korki, stresy i inne takie sprawy.
Jakoś To Będzie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza